|
Tania, mała i poręczna -
mobilna mysz do laptopa. Czy AK-5 firmy A4tech jest właśnie tym?
Easy Go w nazwie sugeruje, że jest mobilna, na pewno nie kosztuje
też wiele, ale czy jest wystarczająco precyzyjna i wygodna do
pracy. Sprawdzę to.
Wygląd
Mysz jest naprawdę
niewielka, polakierowana na srebrno z czarnym paskiem wokół
oraz przy pokrętle. Na grzbiecie również czarno wykończone
logo firmy. Obserwowana z góry kształtem przypomina ósemkę.
Oprócz tego, że jest niewielka, bardzo niewiele waży.
Pokrętło z szarego plastiku, karbowane, dużo szersze niż
zazwyczaj, lekko wgłębione pośrodku i wypukłe na brzegach. Takie
pokrętło rzeczywiście zasługuje na miano rolki. Gdy mysz jest
podłączona okazuje się, że plastik jest półprzezroczysty
i rolka świeci jaskrawą zielenią. Czarny, dość krótki i
cienki kabel z nietypowego kształtu (prostokątną) wtyczką.
Od
spodu 4 ślizgacze, okienko sensora oraz spory otwór, w którym
ukrywamy wtyczkę po zwinięciu kabla. Jest też specjalne
wgłębienie, od którego owo zwijanie rozpoczynamy.
Oświetlenie powierzchni standardowo czerwoną diodą. Jeśli mam być
szczery wygląda raczej tandetnie.
Ergonomia i wykonanie
Jakość materiałów
i wykonania mizerna. Lakier można zdrapać paznokciem. Cieniutki
kabel ułatwia zwijanie, ale jest niezwykle delikatny. Samo zwinięcie
nie nastręcza trudności i trwa kilka sekund.
Nietypowy kształt myszy ma
swoje plusy przy jej rozmiarach. W zagłębieniu ósemki można
umieścić kciuk (nawet jeśli użyjemy lewej dłoni). A wtedy
pozostałe palce spoczywają idealnie na klawiszach. Niestety gdzie
znajduje się reszta dłoni zależy tylko od tego gdzie akurat
używamy myszy, ale na pewno nie na niej. Zresztą mi palce wystawały
też z przodu, tuż nad powierzchnią biurka, mimo iż nie mam jakiejś
niezwykle dużej dłoni. Dłuższa praca bardzo męczy rękę, choć
wygodniejsze to niż touchpad.
Przy naciśnięciach mysz skrzypi, a
warstwy wyraźnie przesuwają się względem siebie. W szczelinach
widzimy zielone światło diody pod pokrętłem lub czerwone diody
sensora.
Klik jest głośny, klawisze chodzą lekko, klik jest
odróżnialny od dwu-kliku. Kółko także nie sprawia
problemu i kręci się bezgłośnie z leciuteńkim skokowym oporem.
W praktyce
Po podłączeniu do portu
USB zarówno w Windows XP jak i Linuksie Ubuntu mysz zostaje
wykryta i zainstalowana. Do jej obsługi nie potrzeba dodatkowych
sterowników (ze względu na brak dodatkowych funkcji). Kabel
jest za krótki by podłączyć urządzenie nawet do przedniego
portu USB PCta, nie mówiąc o tylnich. Jednak jest to przecież
mysz do notebooka. I wszystko byłoby w porządku jeśli USB jest z
prawej (ewentualnie lewej strony dla mańkuta), a jeśli jest z tyłu?
Np osoba leworęczna posiadająca Della D600 raczej tej myszki nie
użyje (USB z tyłu od prawej strony). Sam fakt zajęcia portu USB w
laptopie, gdzie zbyt wielu ich z reguły nie ma jest kłopotliwy, gdy
dodatkowo ogranicza nas zbyt krótki kabel, tak, że obijamy
się ręką o laptopa skuteczność i celowość użycia takiej myszy
jest wątpliwa. Z drugiej strony dłuższy kabel uniemożliwiałby
owo pomysłowe zwijanie polegające na kilkukrotnym owinięciu mysz
kablem (zaczynając od specjalnego rowka, a kończąc zamocowaniem
wtyczki w otworze na spodzie urządzenia). Tutaj ujawnia się druga
rola przewężenia ósemki.
Kiedy nie ruszamy myszką,
po 2-3 sekundach przechodzi ona w tryb oszczędzania energii: światło
pod pokrętłem przygasa, słabiej świeci także dioda sensora. Gdy
poruszymy mysz ponownie obie diody zaczynają świecić intensywniej.
Sensor pracuje w
rozdzielczości 800dpi i na płaskich gładkich powierzchniach mysz
radzi sobie nieźle. Pomijając niewygodę można nawet sprobować w
coś zagrać. Ku mojemu pozytywnemu zaskoczeniu, jak na mysz mobilna
przystało sprawdza się też „w terenie”. O ile kołdra stanowi
przeszkodę nie do pokonania, to miękki, koloru białego materac nie
sprawia problemów (w nawigacji po systemie i internecie).
Podobnie moje podudzie (niebieskie jeansy). Wykładzina? Nadal
wybieram z menu to co chcę, a kursor choć drży i podskakuje
zachowuje się z grubsza według mojej woli. Co do dziwnych zachowań
kursora: zdarzają się jakieś niezrozumiałe i niespodziewane
podrygi, lub wręcz spoczywająca na nierównej powierzchni
całkowicie nieruchoma mysz zmusza jednak białą strzałkę do
wędrówek po ekranie. Mimo to testy rysowania (czarne biurko)
wypadł bardzo dobrze.
Leciutka i niewielka
świetnie mieści się w torbie z laptopem. Niestety jeśli ma tylko
trochę miejsca po torbie się przemieszcza, nawet jeśli sama torba
gwałtownych ruchów nie wykonuje. Jeśli nie ma towarzystwa, a
wnętrze jest miękkie to nie problem. Jeśli znajdzie się jednak w
jednej komorze z zasilaczem, albo innymi akcesoriami, gwarantowane
ślady na lakierze.
Podsumowanie
Za dwadzieścia kilka
złotych nie można spodziewać się produktu ekskluzywnego, jednak
jakość wykonania AK-5 to najniższa liga, design też jest
dyskusyjny. Mysz skrzypi, elementy ruszają się, na szczęście tak,
krótki kabel trudno wyrwać przypadkiem, bo jest to możliwe
od pierwszego szarpnięcia. Poza tym uparcie walącego zielonym
światłem po oczach gryzonia strasznie łatwo pozbawić skóry,
czyli lakieru. Z drugiej strony lekkie i małe urządzenie wskazujące
o niezłej klasy sensorze, którego nie będziemy bardzo
żałować, więc możemy używać w każdych warunkach i co
ważniejsze w większości sytuacji będzie użyteczne. Jeśli więc
szukacie czegoś taniego i mobilnego na zastępstwo do touchpada,
macie pod ręką wolny port USB i nie jesteście przekonani do
urządzeń bezprzewodowych to zakup Easy Go AK-5 firmy A4Tech nie
jest pozbawiony sensu.
Plusy:
-
rozmiary
-
waga
-
zwijany kabel
-
czuły sensor
-
dobrze radzi sobie na
różnych (równych) powierzchniach
-
tryb oszczędzania
energii
-
dla prawo- i
leworęcznych
-
nieźle pomyślane
pokrętło
-
cena
Minusy:
-
kiepskie wykonanie
-
słabej jakości
materiały
-
podatna na uszkodzenia
powierzchni i kabla
-
często zbyt krótki
kabel
-
intensywne świecenie
pokrętła bez opcji wyłączenia
-
źle pracuje na
nierównych powierzchniach
-
niewygodna
Wygląd: 3.5/5
Jakość: 2/5
Ergonomia: 3.25/5
Użyteczność: 3/5
Cena: 5/5
Ocena: 3.5/5
|